I o to chodzi - Rafał Bauer Blog

Fotografia na szlaku

    |  

Gościnnie

Czym w ogóle jest fotografia outdoorowa? Nie będę sypał regułkami, ponieważ nie mam żadnego w...

Fotografia na szlaku

Gościnnie

Czym w ogóle jest fotografia outdoorowa? Nie będę sypał regułkami, ponieważ nie mam żadnego wykształcenia fotograficznego i tak do końca to chyba nie wiem, ale powiem Wam co czuję. Dla mnie fotografia outdoorowa to wszelkie przejawy zabawy z aparatem poza studiem fotograficznym. Zaliczam do tego terminu nie tylko fotografowanie na świeżym powietrzu, ale również w pomieszczeniach zamkniętych, a nawet zamieszkałych i całkiem cywilizowanych. Dlaczego?

Dla mnie rozgraniczeniem pomiędzy fotografią outdoorową, a wszelką pozostałą jest oświetlenie. W studiu mamy sztuczne oświetlenie z reflektorów, lamp itd. Możemy dowolnie sobie operować rodzajem światła, jego temperaturą, kątem padania itp. tak, aby uzyskać oczekiwany rezultat. Poza studiem, w outdoorze czy indoorze, takiej możliwości (zazwyczaj) nie mamy. Utrata możliwości kontrolowania światła to spore utrudnienie dla fotografa. Myślę sobie, że większość z nich (jeżeli nie każdy) powie Wam, że najważniejsze jest światło. Zapewne od takich słów zaczynają się też studia fotograficzneJ Ja nigdy nie studiowałem fotografii, ale jestem tego samego zdania. Co zatem zrobić kiedy światła kontrolować nie możemy? Odpowiedź jest prosta – dostosować się. I o tym właśnie jest fotografia outdoroowa, o dostosowaniu się do panujących warunków. Nie zawsze jest to łatwe, ale za to stwarza mnóstwo możliwości do rozwijania w sobie kreatywności.

Fotografia i outdoor to moje dwie największe pasje, które na szczęście można dość łatwo połączyć i rozwijać jednocześnie. Swój pierwszy aparat dostałem w wieku 7 lat. Teraz powinna nastąpić część o tym jak z wiekiem odkrywałem i rozwijałem w sobie pasję do fotografii, ale tak nie będzie. Aparat dość szybko się popsuł, a na kolejny musiałem czekać kilkanaście lat.

Lustrzankę mam od ok. 5 lat. Mniej więcej w tym samym czasie zaraziłem się górskim bakcylem. Za namową znajomego w lipcu 2010 roku pojechałem na swój pierwszy obóz górski – był to wędrowny obóz z Klubem Górskim „Ornak” z Gniezna. Kupione tuż przed wyjazdem buty okazały się za małe, plecak niewygodny, a bluza z kapturem jednak nie wystarczyła do ochrony przed deszczem. Góry dały mi trochę w kość, ale od razu wiedziałem, że będę tu wracał.

Od tamtej pory byłem na 12 mniej lub bardziej zorganizowanych wyjazdach. Najwięcej czasu spędziłem w Sudetach, gdzie odwiedziłem większość pasm Zachodnich i Środkowych. Z części wschodniej Sudetów byłem tylko na Masywie Śnieżnika, więc jeden z najbliższych wyjazdów skieruję właśnie w tą stronę. Góry Świętokrzyskie, a także Tatry widziałem tylko raz, ale za to Tatry przez ponad tydzień. Bieszczady, Pieniny, Beskidy to tereny póki co jeszcze dla mnie nieznane. Trzeba to nadrobić jak najszybciejJ

W moim prywatnym rankingu wygrywają oczywiście Tatry. Czułem się tam jak dziecko w sklepie z darmowymi słodyczami – ilość i jakość widoków była taka, że czasem nie wiedziałem w którą stronę kierować obiektyw. Przez to spora część zdjęć z tego wyjazdu jest niedopracowana i przypadkowa. Następnym razem będę lepiej przygotowany. Poza tym uwielbiam Karkonosze i Góry Stołowe, a ostatnim, pozytywnym zaskoczeniem okazały się Rudawy, które polecam na weekendowy wypad z dziećmi lub psem.

Sprzęt, którym robię zdjęcia wygrałem w konkursie. Jest to już dość mocno wysłużony Canon EOS 1000D – najbardziej podstawowy i (chyba) najtańszy model cyfrowej lustrzanki od Canona. Przeszedł ze mną wiele kilometrów po szlakach, walał się w zmoczonym od deszczu plecaku, był na plaży, łąkach, a ostatnio nawet pod wodą. Mimo to, nigdy nie odmówił mi posłuszeństwa. Jest dość ubogi w funkcje i nie ma zawrotnej rozdzielczości, ale ma dwie ogromne zalety – jest mały i lekki jak na lustrzankę. Kiedy robisz zdjęcia u cioci na imieninach waga i rozmiar aparatu nie mają znaczenia. Kiedy jednak idziesz na kilka dni w góry, a twój plecak waży już kilkanaście kilogramów, wtedy każde dodatkowe 100 gram ma znaczenie.

Jeżeli chodzi o pozostałe wyposażenie sprzętowe to są to 3 obiektywy Canona: kitowy EF-S18-55mm, szeroki kąt EF-S10-18mm i uniwersalny zoom EF28-135mm. Kitowego obiektywu już ze sobą nie zabieram na wyprawy, w zupełności wystarczają mi dwie pozostałe ogniskowe. Wyprawowy sprzęt uzupełnia kilka filtrów, wężyk spustowy, oraz statyw Velbon. Statyw to jedna z najważniejszych rzeczy w fotografii outdoorowej i mój największy sojusznik w walce z niesprzyjającym (lub niewystarczającym) światłem.

Jeżeli planujecie fotografować krajobrazy to kompletowanie sprzętu zacznijcie od statywu. W tak zwanej „złotej godzinie” statyw jest wręcz niezbędny. Pozwoli Wam na dłuższe czasy naświetlania, a także na to, aby odpowiednio skomponować scenę, ustawić ostrość czy głębię sceny. Jeżeli chodzi o rodzaj statywu to stawiam na proste rozwiązania. Nie potrzebuję statywu, który ma 2 poziomice, głowicę 3D czy inne bajery. Najważniejsze dla mnie są dwie rzeczy – jak najmniejsza waga i dobra stabilność. Dlatego odradzam najtańsze modele statywu z Allegro, które kuszą dodatkami wątpliwej jakości, które tylko zwiększają wagę. Myślę, że większość z nich obaliłaby się przy pierwszym podmuchu wiatru.

Od grudnia zeszłego roku prowadzę swoją stronę www.pasjaszewska.pl, gdzie staram się pokazywać „świat swoimi oczami”. Wiem, że to brzmi mega banalnie, ale to prawda. Często nie pokazuję rzeczywistości na swoich zdjęciach, ale to jak dana scena wygląda w mojej głowie. To co „wypluwa” aparat nie zawsze zgadza się z tym jak pamiętam dane miejsce. Wtedy używam programów graficznych żeby to wyobrażenie odtworzyć na zdjęciu.

W sieci dostępnych jest pełno darmowych poradników, gdzie możecie się dowiedzieć co, gdzie i jak focić, jakie ustawienia są najlepsze itd. Z tych poradników dowiecie się więcej niż ode mnie, bo ja sam cały czas się uczę i sporo się z nich dowiaduję. Jedno co mogę powiedzieć z własnego doświadczenia to to, że warto próbować. Ja najwięcej nauczyłem się metodą prób i błędów. Często strzelałem kilka takich samych zdjęć na różnych ustawieniach, tylko po to, aby później na ekranie komputera je porównać i wybrać najlepsze. Jest to oczywiście czasochłonne, ale czas spędzony na nauce nigdy nie jest czasem zmarnowanym.