I o to chodzi - Rafał Bauer Blog

Spokojnie nad Biebrzą

    |  

iotcshorts

Miałem ochotę na chwilę wypoczynku i mógłbym opisywać na 100 stron powody. Chciałem dojechać...

Spokojnie nad Biebrzą

iotcshorts

Miałem ochotę na chwilę wypoczynku i mógłbym opisywać na 100 stron powody. Chciałem dojechać na miejsce szybko, schować się w namiocie przez dwie noce i aby nikt mi nie przeszkadzał. W planie był jedynie marsz, cokolwiek do jedzenia, co można przygotować na ognisku i oczywiście wino, a to wszystko mogło sie udać jedynie nad dziką rzeką i tylko we wschodniej Polsce, dlatego wybór padł na Biebrzę. Wsiadłem w samochód i po trzech godzinach byłem na miejscu. Może to nie taki szybki dojazd, ale nie wziąłem pod uwagę szybkości pracy drogowców i genialnej organizacji ruchu, która wydłużała podróż w nieskończoność na 100-metrowych odcinkach. Jednak nie to było ważne. Czekałem na ten idealny Me Time. I za chwilę miałem się go doczekać. 

Pod namiotem z widokiem na Biebrzę. 


Gdy tylko udało mi się wyzwolić z objęć rozgrzebanej S8 i skęcić na północ w kierunku ukochanego Tykocina, odetchnąłem z ulgą. Zobaczyłem znajome tereny i zacząłem się cieszyć jak dziecko. Jechałem dalej w kierunku północy z zamiarem szybkiego rozpoczęcia zabawy w chowanego z cywilizacją. Postanowiłem, że dojeżdżam do Wrocenia i w tamtych okolicach właśnie rozstawiam namiot, rozpalam ognisko i otwieram wino. Wroceń to takie miejsce na mapie Polski, o którym można by NIE opowiadać godzinami. Żadnej historii wartej wspominek, żadnego pomnika poległych na służbie lub poza nią. Kilka domów na niewielkiej powierzchni, z których żaden nie wskazywał na zamieszkanie. Znalazłem wolną przestrzeń, zieloną trawę, twardą powierzchnię i zabrałem się do rozpalania Me Time. I wtedy właśnie zaczęła się magia. Słońce powoli zachodziło, Biebrza ożyła tysiącem głosów, które dziwnie zlewały sie w piękną całość i powodowały uśmiech na twarzy i szczęście w środku. Biebrza to 165 km płynącej wody ze starorzeczami, okolicznymi uroczyskami i grądami, a także bagnami w basenie środkowym, czyli tam, gdzie postawiłem swój dom na dwie noce. 

Marsz, który zaplanowałem, wydawał się trochę nudny, bo miałem po prostu dojść do Osowiec Twierdza i wrócić. Ok. 40 km, w tym znaczna część po asfalcie prawego brzegu rzeki. Dotarłem do Goniądza, gdzie oczywiście skorzystałem z miejskiej plaży i zamoczyłem się w zimnych wodach Biebrzy. Potem przez Szafranki do Carskiej Drogi, siedziby Parku i na koniec do Fortu II twierdzy Osowiec. Zjadłem, odpocząłem i niemal pobiegłem znowu na miejską plażę w Goniądzu, bo sierpień w 2017 roku był wyjatkowo gorący czasami. Pod wieczór dotarłem do Wrocenia i z przyjemnością powtórzyłem wszystkie czynności z poprzedniego dnia. Gdy już zrealizowałem swoje wszystkie założenia na weekend, to pogoda postanowiła uczcić ten fakt burzą i konkretną ulewą. Sezon znowu niedługo się rozpocznie i jeśli ktoś z was ma ochotę na szybki odpoczynek od wszystkiego, to zdecydowanie polecam zaszyć się nad Biebrzą. 

Mój marsz jest dostępny w linkach poniżej, a na interaktywnej mapie można go zobaczyć w całości. Jeśli będziecie mieć czas, to warto tę trasę rozbudować o Dolistowo i przejść na lewy brzeg aż do Dębowa.