I o to chodzi - Rafał Bauer Blog

Trawers Yorkshire Dales

    |  

kierunek

Przejście Yorkshire Dales chodziło mi po głowie już od dawna. Bardzo chciałem zaszyć się w ty...

Trawers Yorkshire Dales

kierunek

Przejście Yorkshire Dales chodziło mi po głowie już od dawna. Bardzo chciałem zaszyć się w tym czymś, co człowiek wspólnie z naturą tworzył przez wieki i co współistnieje do dzisiaj w najlepszej harmonii. Dales zostały mi przedstawione przez przyjaciela, który wychował się w Austwick pod Ingleborough i to właśnie ta góra, mimo że bardzo popularne i bardzo schodzone, zostało w mojej głowie na długo, i to właśnie do niego wielokrotnie wracałem. Między innymi w trakcie ultramaratonu Three Peaks Challenge (100km w 24h, Ingleborough, Pen-y-Ghent i Whernside), a teraz również w trakcie mojego trawersu Yorkshire Dales z południa na północ. Gdy myślę o Yorkshire, to mam przed oczami owce, skały wapienne, scotch egg, Ingleborough, Lancashire i to, że dwie ostatnie nazwy wymawia się zupełnie inaczej, niż większość z was może przypuszczać. Właśnie w takim kontekście chciałbym wam opowiedzieć o jednym z najpiękniejszych zakątków wysp brytyjskich. 145 km w 5 dni. 

Owce, skały wapienne, Ingleborough i Lancashire.


Jak dojechać i jak wrócić?

Start szlaku to Saltaire. Jeśli podróżujemy z Polski to warto przemyśleć opcję lotu do Leeds, a potem pociągiem do linii startu. Z Londynu możemy dotrzeć do Saltaire pociągiem, z przesiadką w Leeds. Podróż wtedy trwa ok. 3 godzin. Saltaire jest tak małe, że nie ma znaczenia, gdzie dokładnie zaczniemy. Z każdego miejsca wchodzimy bezpośrednio w góry, co powoduje, że również czas startu jest dowolny i nie powoduje konieczności rezerwacji hotelu lub B&B. Z pociągu wychodzimy w góry i rozbijamy namiot w dowolnie wybranym miejscu. Pamiętajcie aby nie szukać idealnego miejsca, bo każdy zakręt skrywa jeszcze piękniejszy widok od poprzedniego :)

Powrót jest podobny, jeśli chodzi o trasę, ale nieco dłuższy - 5 godzin do Londynu i również przez Leeds. Linia mety jest w Appleby, miasteczku liczącym sobie 3 000 mieszkańców.

Trasa.


Z Saltaire wkraczamy bezpośrednio w piękne i tajemnicze polany Rombalds, na których można podziwiać piękne kamienne formacje otwierające przed nami Góry Pennińskie i doliny Vale of York. Trasa biegnie wzdłóż rzeki Ribble, a potem wprowadza nas na Ingleborough i prawie 10 km marszu granią. Na północy wkraczamy w Howgill Fells, Sunbiggin Tarn i schodzimy w końcu przez Eden Valley do Appleby. Warto zapoznać się z przewodnikiem, bo oferuje sporo alternatywnych dróg. 

Posiadanie niewielkiej ilości gotówki jest jak najbardziej wskazane ze względu na pojawiające się od czasu do czasu możliwości konsumpcji fish & chips i rewelacyjnego lagera od Thwaites. Noclegi oczywiście w namiocie, ale bez możliwości rozpalania ogniska ze względu na przebywanie w parku narodowym. Jest również mnóstwo możliwości odpoczynku w wygodnym łóżku ze względu na całą sieć hoteli i B&B's. Ja preferuję namiot, ale dobrze jest się zorientować w możliwościach choćby ze wględów bezpieczeństwa i nagłego głodu ;)

Zdecydowałem się na przejście z południa na północ ze względu na to, że trasa na linii wschód - zachód byłaby zwyczajnie za krótka. Mogłem oczywiście zrobić dystans krążąc po wzgórzach i dolinach, łącząc różne szlaki, ale perspektywa marszu od - do zdecydowanie bardziej do mnie przemawia. Alternatywą mogą być inne, dłuższe trasy, których częścią jest Yorkshire Dales (Pennine Way (430 km), Coast to Coast (300 km), A Pennine Journey (400 km), lub krótsze, obejmujące wybrany teren (Dales Way (130 km), Herriot Way (84 km)). 

Tajemnice.

Jak mówiłem wcześniej, Yorkshire to dla mnie przede wszystkim Ingleborough i to właśnie tajemnice tej góry przyciągnęły mnie do tego zakątka. Wszystko, co wiem o tej górze, jest doskonałym odzwiercedleniem klimatu pozostałych rejonów Yorkshire Dales. Mam nadzieję, że informacje o niej, będą dla was podstawą do eksploracji we własnym zakresie. 

Ingleborough to nazwa złożona z dwóch członów. Ingle to prawdopodobnie światło. Wierzy się, że Rzymianie zamieszkujący te tereny używali góry jako stacji świetlnej. Anglosaskie "burg" lub "burgh" oznacza "miejsce umocnione". 

Szczyt Ingleborough to rewelacyjne miejsce do podziwiania widoków całego Yorkshire, Lancashire i Cumbria aż po Morecambe Bay i Irish Sea. Oczywiście jeśli pozwoli na to pogoda, bo te rejony są jednymi z najbardziej kapryśnych i humorzastych. To także historia, po której tysiące turystów rocznie stawia swoje kroki, często nie będąc jej świadomym. Szeroki płaskowyż, którym jest wierzchołek góry, był kiedyś fortem celtyckiego plemienia Brigantes sprzed 2000 lat. To właśnie oni walczyli tutaj z IX Legionem "Hispana", który skrył się w fortyfikacjach w mieście York. Fort na Ingelborough obejmował cały szczyt i otoczony był na całej długości kamienną ścianą. To, co pozostało do dzisiaj, to rogatki fortu.

To jest specyficzny rejon Yorkshire Dales, który podziurawiony jest przez labirynt jaskiń i przejść: jaskinie Whitescar i Ingleborough. Najbezpieczniej jest pozostać na ustalonym szlaku, bo teren jest bardzo zdradliwy i pokryty tzw. "zlewami" - dziurami w ziemi, wyżłobionymi przez wodę. Trasa biegnie przez Trow Gill - jedyny kawałek, gdzie trzeba się trochę powspinać na tej trasie, a także przez Gaping Gill. Trow Gill jest niewielkim wąwozem, a Gaping Gill to naturalna szczelina o głębokości 98 metrów, a w jej towarzystwie znajduje się Fell Beck, najdłużej niezauważony wodospad w Wielkiej Brytanii. Jaskinia na dole jest drugą co do wielkości podziemną komnatą w kraju. 

 

 

Rejon Ingleborough skrywa wiele tajemnic. Jedna z nich opowiada o dwójce przyjaciół, którzy w 1947 roku próbowali znaleźć nowe jaskinie lub "zlewy". Gdy schodzili na linach w jeden z takich otworów w ziemi zauważyli wystające spod skały buty. Dalej pod skałą leżały zwłoki. Jak się potem okazało, był to mężczyzna, odświętnie ubrany, posiadający przy sobie bardzo osobliwe przedmioty: szklaną butelkę zawierającą cyjanek sodu, oddzielną ampułkę tej samej trucizny, inną parę butów, butelkę wody mineralnej, długopis, przybory toaletowe, kompas, latarkę, monety i klucz. Nawet w takich momentach klimat Monty Pythona jest wszechobecny, bo człowiek ten, z racji niemożliwości ustalenia tożsamości, został uznany za niemieckiego szpiega, a przyczyny śmierci nie zostały nigdy potwierdzone. Otwór w ziemi, w którym go znaleziono, został nazwany "Body Pot". 

Oczywiście Yorkshire to nie tylko niemiecki agent - samobójca, ale również rejony przemysłowe, które w swoim czasie stanowiły jedną z najważniejszych miejsc na mapie rewolucji przemysłowej świata. To właśnie dzięki przemysłowi powstały kopalnie, kanały, koleje parowe, szkoły, puby. Wszystko to pamięta jeszcze czasy wiktoriańskie. 

Trawers.

Dzień 1. Saltaire do Skipton. 29 km. Z Saltaire wchodzimy natychmiast na wzgórza, wspinamy się po Ilkley Moor i z potem w dół do miasta Ilkley. Z miasta wychodzimy na wrzosowiska w Addingham Fell, a potem wspinamy się na Skipton Moor. 

Dzień 2. Skipton do Settle. 30,5 km. Ten moment najbardziej mnie zawsze cieszy, bo wiem, że na koniec dnia dojdę do jednego z moich ulubionych miasteczek - Settle. Tutaj też zaczyna się prawdziwe Dales. Trasa prowadzi przez Flasby, Hetton, a następnie do Malham, wapienne chodniki pętli Settle Loop.

Dzień 3. Settle to Chapel-le-Dale/Ribblehead. 22,5 km. Na początku idziemy wzdłuż Ribble, by potem wspiąć się po wapiennych chodnikach do małej wioski Feizor. Tam już widać Ingleborough i po płaskim szczycie nagle schodzimy w kierunku Chapel-le-Dale lub Ribblehead. Tu właśnie pierwszy raz skusiłem się na scotch egg. Tego smaku nie zapomnę nigdy. Było oczywiście robione w jednym z domów w Dales, więc chyba nie muszę nikomu mówić, jak smakowało. Tym bardziej, że zjedzone było na jednym ze wzgórz. 

Dzień 4. Chapel-le-Dale to Sedbergh. 24 km. Tutaj musimy wspiąć się 600 metrów, ale za to Ribblehead wynagrodzi nam wszystko. Jest też opcja alternatywna: wspinaczka na Whernside (najwyższy punkt w Yorkshire). Z obu miejsc schodzimy w rezultacie do Dentdale, w pobliżu miejscowości Dent. Stąd już wzdłuż rzeki Dee do "Book Town".

Dzień 5. Sedbergh do Appleby. 39 km. To najdłuższy odcinek, ale i najmniej skomplikowany technicznie. Howgills opisywane są jako "glorious High Way of walking". Po bardzo łątwym marszu przez długie kilometry, wchodzimy na chwilę w dzikie tereny Great Asby, a by potem wejść do Appleby.  

Yorkshire Dales to miejsce surowe i magiczne. To doświadczenie, które zostaje na zawsze w głowie i przywołuje wspomnienia w najmniej oczekiwanym momencie. Wiem, że to nie jest Wielki Szlak Himalajski, ani PCT (Yorkshire zresztą jest chyba mniej komercyjne niż ten ostatni), ale swoją historią, ludźmi, gościnnością i dostęnością bije na głowę wszystko inne. No i niemiecki agent z butelką wody mineralnej w skale jest definitywnie argumentem "za". Polecam. Yorkshire, nie agenta. 

Zdjęcia wykonane przez rewelacyjnego Christian Kraatz